Co z tymi płotami?
Co z tymi płotami?

Co z tymi płotami?

Płot odgradzający obejścia gospodarskie Kargula i Pawlaka odgrywa w filmie Sylwestra Chęcińskiego ważną rolę. To cezura, której przekraczać nie wolno, bo jak ostrzegał Kargul: „Jak kto od Pawlaków na mój grunt przejdzie, tak on może sobie grób kopać”. A Kaźmirz (Pawlak) poucza Witię: „Wszystko, co po tamtej stronie płota, to twój wróg!”. Czasy niby tak odległe, ale płot wciąż odgrywa w naszej współczesnej kulturze i krajobrazie ważną rolę. Przede wszystkim pełni funkcję porządkowania przestrzeni pod względem formalnym, podkreśla granice własności i stanowi barierę dla osób z zewnątrz. Zamiłowanie Polaków do grodzenia swoich posesji i własności przybiera czasem niemal groteskowy wymiar. Wysokość ogrodzenia niejednokrotnie bywa znacznie większa niż potencjalne zagrożenie. Jego charakter nierzadko zupełnie nie konweniuje z otoczeniem, a wykonanie jest zwyczajnie brzydkie.

W kontekście naszej poprzedniej publikacji, dotyczącej korytarzy ekologicznych, nie sposób nie wspomnieć o ogrodzeniach, jako o istotnej barierze ograniczającej migracje zwierząt. Siatki leśne wykonane z drutu stalowego o dużych oczkach nie stanowią istotnej przeszkody dla małych kręgowców czy płazów. Są one jednak czasem barierą nie do przebycia dla większych ssaków, stanowiąc jednocześnie nierzadko śmiertelne zagrożenie. Częste są przypadki uwięzienia saren czy jeleni w ogrodzeniach leśnych, czy płotach na łąkach kończące się wielogodzinną agonią i ostatecznie śmiercią z wykrwawienia. To dlatego w wielu miejscach cennych przyrodniczo, a zwłaszcza tam, gdzie występują duże migracje zwierząt, wprowadza się zapisy w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego lub w przepisach dotyczących form ochrony przyrody zakazujące budowy ogrodzeń. W naszej ocenie na terenie projektowanego parku krajobrazowego powinien zostać wprowadzony zakaz lokalizacji ogrodzeń minimum 50 metrów od brzegów rzek, a być może nawet obszar ten powinien być spójny z zakazem lokalizacji obiektów budowlanych – tj. 100m.

Ci z Was, którzy spacerują lub uprawiają sport nad Raszynką zauważyli z pewnością, że na jednej z działek rolnych w ostatnim czasie pojawił się dość osobliwy płot. Jest to konstrukcja, jaka często wykonywana jest przez leśników chroniących młode uprawy leśne przed zgryzaniem (palowaniem) przez jeleniowate. To typowy przykład niepożądanej ingerencji w krajobraz, który stanowi poważne zagrożenie dla większych zwierząt poruszających się wzdłuż rzeki Raszynki. O walorach estetycznych tego obiektu trudno dyskutować. Obiektywnie stwierdzić trzeba, że jest to wyjątkowo brzydki element krajobrazu.

Warto zadać sobie pytanie, jaki był cel powstania tego obiektu? Być może w założeniu miał on chronić jakieś uprawy rolne przed dzikimi zwierzętami. Na próżno szukać na tej działce jednak nasadzeń, które mogłyby być zagrożone, gdyż działkę porasta trawa. Nie jest wykluczone, że ogrodzenie powstało w kontrze do częstych praktyk mieszkańców gminy, którzy spacerują po drugiej stronie rzeki wraz ze swoimi czworonogami depcząc łąki prywatnych właścicieli.

W tym miejscu warto przypomnieć wszystkim, że zgodnie z polskim prawem nie można dokonywać wejścia na teren prywatny bez zgody właściciela. Kodeks wykroczeń przewiduje w tym przypadku karę grzywny za niszczenie zasiewów, sadzonek lub traw oraz za nieopuszczenie terenu wbrew żądaniu właściciela nieruchomości. Właściciele działek przy rzece Raszynce niejednokrotnie wyrażali swoje niezadowolenie z korzystania z ich gruntów, co należy interpretować jako brak zgody na spacerowanie na tych terenach.

Warto przytoczyć również zapis art. 232 prawa wodnego, który zakazuje grodzenia nieruchomości przyległych do publicznych śródlądowych wód powierzchniowych (w tym rzek) oraz do brzegu wód morskich i morza terytorialnego w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Linią brzegu zaś jest „krawędź brzegu lub linia stałego porostu traw albo linia, którą ustala się według średniego stanu wody z okresu co najmniej ostatnich 10 lat”. W związku z tym każdy obywatel ma prawo swobodnego przejścia wzdłuż rzeki Raszynki, jak i wzdłuż każdej rzeki w Polsce w obrębie 1.5m od brzegu rzeki, a właściciele nieruchomości przyległych do rzeki są zobowiązani zapewnić takie prawo. Pamiętajcie, żeby Wasi czworonożni towarzysze nie biegali na tym terenie luźno.

Czy można jakoś inaczej?

Za naszą zachodnią granicą Niemcy niemalże wyrzucili ogrodzenia ze swojego krajobrazu – przynajmniej poza większymi miastami. Coraz częściej można spotkać, popularne także w USA, niskie, białe płotki. W ich obecności można dopatrywać się pewnej symboliki – oznaczają one bowiem dobrobyt i swego rodzaju idyllę i poczucie bezpieczeństwa i zaufania wobec współmieszkańców. Podobnie jak w większości państw europejskich mury można znaleźć prawie wyłącznie na strzeżonych osiedlach.

Bardzo ciekawa praktyka dotycząca grodzenia nieruchomości panuje w Szwecji. Podstawową zasadą prawa dostępu publicznego jest to, że można wędrować po całym terenie kraju bez konieczności myślenia o własności ziemi. Właścicielom gruntów nie wolno zatem wznosić ogrodzeń uniemożliwiających ludziom dostępu do gruntów objętych prawem publicznego dostępu. Jeżeli płot dla bydła uniemożliwia społeczeństwu dotarcie do ważnego terenu rekreacji na świeżym powietrzu, zarząd powiatu może nakazać właścicielowi gruntu zapewnienie pierwszeństwa przejazdu przez bramę lub przełaz. To samo dotyczy rowów – zarząd powiatu może nakazać właścicielowi gruntu wykonanie kładki przez rów uniemożliwiający publiczny dostęp. Takie rozwiązania prawne są nie tylko wynikiem niskiej gęstości zaludnienia oraz dużych odległości pomiędzy gospodarstwami domowymi. Szwedzi, wychowani w kapitalizmie i poszanowaniu własności prywatnej, nie tylko nie stawiają płotów, ale nawet zostawiają kluczyki w autach. Poziom zaufania społecznego jest tam bardzo wysoki.

Zanim Kargul z Pawlakiem zdecydują się na rozebranie płotu między ich posesjami, nie pozostaje nam nic innego, jak próbować wpływać na społeczne postrzeganie problemu grodzenia nieruchomości i tak kształtować naszą wspólną przestrzeń, żebyśmy mogli z nadzieją spoglądać w przyszłość, gdzie możliwe będzie harmonijne współistnienie ludzi i zwierząt na tym samym terenie.